Ulubione letnie stylizacje – ponadczasowa klasyka

Latem ubieram się tak prosto, że nie wiem, czy można to jeszcze nazwać modą. W zasadzie wystarczy mi ulubiona sukienka (a tych mam kilka), koszyk, skórzane klapki. Wszędzie te same dodatki, biała koszula na milion sposobów, sprawdzone materiały i klasyczne kolory. Dla jednych nuda, dla mnie wygoda, która pozwala mi na poświęcenie minimum czasu przed lustrem i godne znoszenie upałów. Jeśli masz ochotę zainspirować się taką comfort fashion, zapraszam na krótki przegląd moich ulubionych letnich looków.

Biała koszula odkryta na nowo

Lniana koszula Massimo Dutti, wiskozowe spodenki Esmara
Do tego koszyk z Pull&Bear i skórzane klapki Lasocki 2022

W te wakacje odmieniałam białą lnianą koszulę przez wszystkie przypadki. Zapięta, luźno narzucona, zawiązana, wkasana. Do spodni, spodenek, narzucona na kombinezon. W pracy, w parku i na wsi. Postawiłam na jeden nowy klasyczny model z Massimo Dutti (na zdjęciach powyżej) i posiłkowałam się tym, co już w szafie: obszerną koszulą z doskonałej jakości lnu Made in Italy – kupioną za kilka złotych w second handzie dwa lata temu, miękką, bawełnianą koszulą z HM i jednym niebieskim modelem z cieniusieńkiej bawełny, który mam w szafie od lat.

Ta sama koszula z Massimo Dutti w wersji do pracy z beżowymi jeansami z H&M i czarnymi dodatkami.
Zamszowe mokasyny Venezia, czarny pasek i torebka Dusza od Pastelier z przegródką na laptopa.

Lato jest stworzone dla sukienek

Kopertowa sukienka w kwiaty z Mohito, koszyk Pull&Bear, klapki CCC
I zmiana dodatków – tu sukienka z karmelową torebką Pastelier i balerinami z CCC

Uwielbiam sukienki, zwłaszcza latem. Zakładam jedną część garderoby, wkładam buty, łapię koszyk i jestem gotowa. Żałuję, że część sukienek – tych z poprzedniego roku, czyli po urodzeniu dziecka i tych sprzed ciąży – nie leży już na mnie tak dobrze, jak wcześniej. Kupowanie nowych ubrań w tym czasie to trudny temat i warto podejść do niego z rozwagą.

W tym roku uzupełniłam więc swoją garderobę o wiskozową, kopertową sukienkę z Mohito. Bardzo lubię ten krój i przez ostatnie dwa miesiące nosiłam ją naprawdę często. Z nowości, przybyła mi też długa czarna sukienka z mieszkanki wiskozy i lnu z Sinsay i granatowa szmizjerka w kwiaty z second handu.

Ta sukienka maxi z Sinsay biła w tym sezonie rekordy popularności.
Kupiłam ją za zawrotne 48 zł. A myślę, że warto mieć ją w szafie.

Z racji wieku i zużycia żegnam się już powoli z moimi ulubionymi sukienkami z poprzednich sezonów. W beżowej zrobiła się pokaźnych rozmiarów dziura (m.in. dlatego zrezygnowałam z zakupów w Shein), a moja ulubiona biała koszulowa sukienka ma już drobne plamki, których już nie sposób wywabić. Będę szukała dla nich alternatyw.

Ostatnie podrygi beżowej sukienki z Shein – bardzo lubiłam ten model
Kupiona rok temu w SH sukienka, która dziś jest już sporo za duża

Ponadczasowa klasyka

,,Buy less. Choose well. Make it last.” – powiedziała Vivienne Westwood i jest to podejście do mody, które towarzyszy mi już od jakiegoś czasu. Wiele z ubrań mam w szafie latami, noszę je często i dobrze mi służą – są to rzeczy o klasycznych krojach, dobrych materiałach i odpowiednio do mnie dopasowane, zarówno pod względem stylu, jak i sylwetki. Co ciekawe, znakomitą większość z nich kupiłam w Second Handach za grosze.

Sukienka, którą mam od jakichś 7-8 lat
I kiepski jakościowo kombinezon

Niestety, mimo najszerszych chęci, nie zawsze kupuję ubrania, które zostają ze mną na długo. Kiepskie wybory w sieciówkach, materiały niezgodne z opisem producenta, zmieniająca się sylwetka – niektóre czynniki staram się ograniczyć, innych po prostu się nie da. Dlatego myślę, że we wszystkim należy zachować umiar. Zarówno w zakupach, jak i wymaganiach wobec siebie i świata. I przede wszystkim, dbać o to, co już mamy w swoich szafach – to najbardziej ekologiczne i ekonomiczne podejście.

Co o tym myślicie? Dajcie znać!

Ania

Odwiedź mnie także na Instagramie:

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij